	   ۲    
	               	
	               
	   	         ܲ  	 
	   ߲߲߲             
	     		                
	    	    	           
	             ܲ	               Sti
	   	    Ŀ   ۲ĲĲĲ۲۲ĲĲ   
	        Ĵ # 2  		      CzaNaBi...
		    

	   aGi wspierany dzielnie przez Lsd i innych przedstawia

		       "Czarno na Bialym" numer drugi

      "Dziwny jest ten swiat, gdzie jeszcze wciaz miesci sie wiele zla
      i dziwne jest to, ze od tylu lat czlowiekiem gardzi czlowiek...
     ...lecz ludzi dobrej woli jest wiecej i mocno wierze w to, ze ten swiat
     nie zginie nigdy, nie. Przyszedl juz czas, najwyzszy czas, nienawisc
     zniszczyc w sobie."
			  Czeslaw Niemen "Dziwny jest ten swiat"

>Wstep

    Witam w drugim numerze Czanabi. Na wstepie chce podziekowac za wszystkie
    mile slowa, milo wiedziec, ze ktos mysli podobnie. Ascii poczatkowe zrobil
    Stilgar - thnx. Standardowo juz nie bede sie rozpisywal na wstepie i
    pozostawiam Was z kolejna porcja artykulow.

>Czeslaw Niemen "Dziwny jest ten swiat"

    Ta piosenka to juz klasyka. Chyba nie ma czlowieka w Polsce, ktory
    by jej nie znal. Dlaczego wiec zamieszczam tutaj artykul na jej temat?
    Moze dlatego, ze czesto zapominamy o korzeniach dzisiejszej muzyki,
    a klasyka jest bardzo wazna. Czeslaw Niemec to artysta jak to sie brzydko
    mowi "pelna geba". Zawsze budzil pewne kontrowesje, ale tak to jest
    z ludzmi ktorzy wprowadzaja cos nowego to przyjetych norm i standardow.
    "Dziwny jest ten swiat" jest do dzis dobra piosenka. Mocna melodia i
    niezwykly glos Niemena potrafia poruszyc co wrazliwszych sluchaczy.
    Do refleksji zmuszaja tez same slowa piosenki. To chyba wlasnie dzieki
    slowom ta piosenka nie stracila nic a nic na aktualnosci i przypuszczam,
    ze i za 20 lat bedzie dalej aktualna. Sa w niej zawarte uniwersalme
    rzeczy, ktore po prostu sie nie starzeja. Poczatek z pozoru wydaje sie
    wprowadzc pesymistyczne mysli o wrogosci ludzi wobec bliznich, wrazenie
    to jest jednak mylne, gdyz juz za chwile Czeslaw Niemen spiewa, jakze
    optymistyczne "lecz ludzi dobrej woli jest wiecej" i klimat calej
    piosenki zmienia sie na nieco patetyczny. Wydawac by sie moglo, ze mysli
    tu zawarte sa nieco naiwne i dzis juz troche niepopularne, ale czy aby
    napewno? Ta piosenka potrafi pomoc w odzyskaniu wiary w ludzi chocby na
    chwile, moim zdaniem trzeba wierzyc w to, ze sa ludzie, ktorym naprawde
    mozna zaufac i nie ulegaja modzie na zlo. Tak modzie na zlo, bo moim
    zdaniem wlasnie z tym mamy dzisiaj do czynienia...niestety.

>Marilyn Manson "The dope show"

    Jest na swiecie pewien szczegolny typ artystow, ktorzy lubia takze
    fizycznie zaznaczac swoja odrebnosc. Zdecydowanie nalezy do nich
    Marilyn Manson. W sumie nie jestem jakims fanem tego czlowieka, ale
    niedawno jakos zaczely trafiac do mnie jego piosenki. Wracajac do jego
    wygladu to na pierwszy rzut oka wyglada jak transwestyta, ale wyglada
    na to, ze plci nie zmienil (jeszcze). W sumie oryginalnosc piosenkarzy
    zwlaszcza rockowych nie jest niczym nowym, Manson jest jednak w czolowce
    pod wzgledem oryginalnosci wygladu. "The dope show" jest dla mnie taka
    swoista esencja muzyki rockowej lat 90-tych...nie jest przespiewana,
    nie ma zbyt skomplikowanej melodii ot tak w sam raz. Jest to napewno
    dziwna piosenka. Mam tu na mysli calosc, razem z teledyskiem. Manson
    roztacza jakas dziwna wizje troche cyberpunkowego swiata. Poruszanie sie
    po jakichs dziwnych pomieszczeniach budzacych skojarzenia ze szpitalem
    dla umyslowo chorych, jakies dziwne wizje...to wszystko robi wrazenie.
    Swoja droga Manson ma niesamowite soczewki kontaktowe, tego nie da sie
    opisac, to trzeba zobaczyc.
    A sama piosenka? Jak mowilem nie jest przespiewana, napewno stwarza
    dziwny i niesamowity klimat, choc teledysk ma tu spora role. Waznym
    czynnikiem tutaj jest napewno szokowanie widza. Pocalunek dwoch
    policjantow ubranych w rozowe mundury, Manson ze sztucznymi piersiami,
    dziwne wizje - to wszystko ma przykuc uwage widza. Czy jednak jest to
    tak zwana tania komercja? Nie sadze, Manson jest czlowiekiem, ktory
    wyraznie nic sobie nie robi z innych i jest soba nawet jesli jeszcze
    400 lat temu bylby za bycie soba przypuszczalnie spalony na stosie.
    Dla mnie jest to po prostu artysta, sprawe wygladu pozostawiam jemu,
    mnie interesuje co niosa jego piosenki a Marilyn Manson zdecydowanie
    zna sie na robieniu dobrej muzyki. Polecam obejrzenie clipu "the dope
    show" na vivie2, bo co ciekawe na mtv teledysk nie przeszedl cenzury
    i jedynie koncertowa wersja tej piosenki czasem sie pojawia na tej stacji.

>The Jefferson Airplane "Somebody to love"

    Jest pewne grono piosenek ktore w ogole sie nie starzeja. Wiele razy
    slyszymy rozne starsze piosenki i melodie i zastanawiamy sie co to za
    piosenka. "Somebody to love" to piosenka z gatunku tych co to nie mozna
    ich sluchac spokojnie. Ma w sobie cos co po prostu porusza czlowieka w
    srodku i sprawia ze samemu ma sie ochote wyspiewac refren. Muzyka
    niektorych zespolow z lat 60 ma wlasnie to cos w sobie. W nowszych
    utworach takiej werwy, energii juz troche brakuje. The Jefferson Airplane
    to zespol, o ktorym naprawde malo wiem. Napewno niepowtarzalny glos ma
    glowna wokalistka - drzacy aczkolwiek bardzo mocny. Piosenke nie raz
    coverowano i nawet w "Telemaniaku" Jim Carey pokusil sie o jej wykonaniu.
    Swoja droga zrobil to niesamowicie...czlowiek spada z krzesla jak slyszy
    jego wysilki.A w oryginale? Sluchac od razu, ze to piosenka z lat 60-tych,
    te charakterystyczne dzwieki, akustyka, chorek...to sie czuje, ale wlasnie
    przez to jest ten niepowtarzalny klimat. Polecam kazdemu te piosenke,
    jest w niej jakas esencja milosci wlasnie...energia i namietnosc...
    posluchajcie i wydrzyjcie sie na caly glos:
		    "DON'T YOU WANT SOMEBODY TO LOVE!?
		     DON'T YOU NEED SOMEBODY TO LOVE!?
		     WE ALL NEED SOMEBODY TO LOVE!"

>Polska wodka plynaca...

    Historie mamy dumna i napuszona. Caly czas na lekcjach uczono mnie jaki
    to cudowny narod ci Polacy, jacy waleczni i patriotyczni. Czy jednak
    owa tradycja nie niesie tez wiele zla? Wlasnie tytulowe pijanstwo jest
    jakas chora spuscizna przeszlosci. Cos w tym jest, ze Slowanie pija
    wiecej. Moze spowodowane to bylo tym, ze na naszych ziemiach jest zimniej
    i trzeba sie bylo rozgrzewac? A moze po prostu tym, ze nasi przodkowie
    woleli uciec od obowiazkow i problemow swiata i po prostu sie urznac
    w trupa. Jakkolwiek by nie bylo tradycja picia, co wiecej pijanstwa
    przetrwala przez wieki i ma sie dobrze, jesli nie lepiej niz kiedys.
    Ktos powie, ze jeszcze daleko nam do Rosji itp. ale czy to powod do
    radosci? To tak jakby cieszyc sie ze my nie mamy tylko jednej nerki a
    ktostam obu. Chore...A co sie dzieje ostatnio? Spozycie napojow
    wysokoprocentowych maleje...tylko czemu? Otoz nie dlatego, ze Polacy
    wyrosli i zmadrzeli tylko po prostu dlatego, ze ich nie stac na wodke.
    Ciekawe czy ktos zastanwaial sie jak wzroslo spozycie tak zwanych "win"
    w ciagu ostatnich 10 lat...jestem pewien ze ci przyzwyczajeni do picia
    wodki czesto i obficie przerzucilo sie wlasnie na te markowe napoje.
    A my mlodzi? Jedno jest pewne - pija coraz mlodsi. Tutaj sprawa proporcji
    napojow jest zdecydowanie inna. Tu na pierwszym miejscu zdecydowanie jest
    piwo. Zreszta jak jest - kazdy widzi. Ale tak naprawde to problemem
    Polakow jest kultura picia...tak tak panowie i panie pijemy jak CHAMY.
    Wiadomo, nie stac nas na drogie wina, ale nawet piwo czy wodke mozna
    pic kulturalnie. Podstawowa zasada nie pic za czesto i nie pic za duzo.
    Abstynencja? Ja jestem raczej za ograniczeniem i zmiana sposobu picia,
    wszystko jest dla ludzi...wlasnie LUDZI. A w ogole to jaki sens ma picie
    do tzw. "zgonu" bo ja nie widze zadnego. Jak juz pic to po to, zeby latwiej
    sie potem otwierac, lepiej bawic, fajnie porozmawiac i pozartowac, ale
    wszystko inne to juz przegiecie. Oczywiscie to wszystko mozna robic tez na
    trzezwo, ale jak juz mowilem - wszystko jest dla ludzi. W piwie
    najfajniejsze jest nie tyle to, ze szumi od niego w glowie jak sie wypije
    odpowiednia ilosc, ale sam fakt jego spozywania. Spokojnie, powoli
    pochlania sie specyficzny napoj...cos w tym jest...jakas zaduma hehe.
    Co do rozwiazywania problemu alkoholizmu w Polsce to mysle, ze ten
    swoisty masowy przerzut na piwo jest krokiem w dobrym kierunku. Byle
    tylko piwa nie pic czesciej niz raz w tygodniu i wiecej niz pozwalaja
    na to mozliwosci danego czlowieka. A na razie popatrzmy jak wedruja
    po miescie grupy naprutych na maxa ludzi i rzygaja gdzie popadnie,
    wybijaja szyby w sklepach itp...TO JEST ZLE I TRZEBA TO ZMIENIC. A od
    kogo najlatwiej zaczac? Od siebie na poczatek...czego i Wam zycze wierzac,
    ze tak naprawde NIC nie musicie zmieniac w swojej kulturze picia.

>Litosc? Nie dziekuje

    Problem ludzi niepelnosprawnych jest do dzis tematem tabu. Prawda jest
    taka, ze rozmawianie na te tematy jest dla nas - zdrowych ludzi krepujace
    i nieprzyjemne. Nie bardzo wiemy jak zaczac. Oczywiscie nie mam tu na
    mysli leczenia podobnych ulomnosci, ale traktowania ludzi niepelnosprawnych, bo tacy ludzie zawsze beda nas otaczac a
    szanse na odzyskanie sprawnosci ma tylko niewielka grupa z nich. Ja sam
    zastanawiam sie jaki jest najlepszy sposob dotarcia do tych ludzi.
    Wiadomo, ze litosci nikt nie chce i na takie podejscie reaguje tylko
    wrogoscia i nienawiscia. Zreszta trudno sie dziwic. Nie mozna tez udawac,
    ze wszystko jest w porzadku, bo to bedzie naginanie prawdy. Kluczem
    byloby tu znalezienie jakiegos zlotego srodka, tak aby mozna bylo
    jednoczesnie byc przyjacielem takiego czlowieka a jednoczesnie pomagac
    mu tylko na tyle, na ile jest to niezbedne. Tylko to wszystko latwo sie
    mowi. Cos jest w tym, ze widok czlowieka niepelnosprawnego szokuje. Ja
    sam doswiadczylem tego na sobie i bylem na siebie bardzo zly potem.
    Sytuacja wygladala tak, ze rozmawialem z kolega w windzie gdy nagle na
    ktoryms pietrze wjechal do windy student na wozku. Na chwile zapadla
    cisza...wlansie z takimi rzeczami trzeba sie uporac. Mysle, ze jedynym
    sposobem na odpowiedni kontakt z takimi ludzmi jest po prostu czeste
    obcowanie z nimi. A moze jest jakis inny sposob? (Nie mam tu na mysli
    teorii mowiacej, ze wystaczy sobie wmowic, ze to tacy sami ludzie jak my
    tylko inaczej wykonuja pewne rzeczy)...

>Moja religia

	Gdzie jest JA  ?
		kiedy
		przezywasz wspaniale chwile
		kiedy czujesz TO
	Gdzie jest JA  ?
		gdy
		ogladasz poruszajacy film
	Gdzie jest JA  ?
		kiedy
		czujesz milosc calym soba
	Gdzie jest JA  ?
		gdy patrzysz na porywajacy wschod slonca
	Gdzie jest JA  ?
		kiedy muzyk gra spontanicznie ,
		malaz laczy sie z pedzlem

	Lecz , gdy pojawi si choc jedna mysl
	zjawia sie "najgorsze" , znika najwspanialsze
	nieopisywalne
	bo jak moze istniec "zle" , bez JA
	JA tworzy zle szufladkujac wszystko
	TO !
	Choc o TYM moze powiedziec mowiac o TYM
	maci TO , ocenia , zwija , brudzi

	Badz chwila , miloscia
	Ale jak "NIE BYC" ?
	w krainie swiecidelek , targu , podstepu i slepoty
	patrze na smiec nie widzac nieskonczonosci w ktrej spoczywa
	w najbardziej realnych z nierealnych - krainie ludzkiego pomieszania
	JA ! JA ! JA !
	Zamilcz , pochyl glowe , poczuj , badz gotowy na smierc
	w kazdej chwili
	pomachaj jej , usmiechnij sie do niej przyjacielsko
	badz jak podmuch wiatru ,
	jak refleks swiatla ,
	badz chwila , miloscia
	zniszcz swiat , stan sie SWIATEM !
	powiedz :	TO !
	nie ma nic wiecej

	znasz te chwile , choc ich nie pamieta
	twoj bibliotekarz .. ktory musial odejsc
	na ta chwile , aby odslonic ci TO !
	ktore zaslaniac

Nie spekuluje , spekulacje sprawiaja iz oceniasz
jak mozesz oceniac ? czy ktos kiedys cos ocenil dobrze ?
TO jest nieocenialne
oceniamy , porownujemy , sadzimy
budujemy wlasna wewnetrzna biblioteke
ktorej szufladki powoli przyslaniaja nam TO
przyczyna nietolerancji

 mucha siada na parapecie -> co czujesz ?
	otwierasz szuflade nr.5
	obrzydzenie niechec , chcesz zabic
mucha siada na parapecie -> zycie ! ooo ! TO !

przyjaciel dawno do ciebie nie dzwonil
	otwierasz szuflad nr.953ax
	a to gnoj , nie dzwonil dawno .. olewa mnie
	dobra sam tego chcial , wojna

denerwuje ciebie to , iz mama pyta co w szkole
	szuflada nr.952589x wypracowana rok temu
	kurwa ! .. pojawia si zlosc i niechec
	co za nudziara .. ja jestem zmeczony a ona pyta
	codziennie to samo

 umysl jest swoim wlasnym nalogiem
 doprowadza do tego , iz zle mysli nie majace nic wspolnego z TYM
 pojawiaja sie spontanicznie !
 umysl pusty , kontemplujacy , bez biblioteczki
 emanuje spontanicznym szczesciem i spokojem

	i co powiesz ? szukasz przyczyny zla , po to zeby
	dowartosciowac JA .. pseudo
	szukasz na zewnatrz .. nietolerujesz nietolerancje
	oceniasz , spekulujesz
	wprowadzasz chaos
	meczysz spokojnego prawdziwego siebie
	zostaw siebie w spokoju
	nie boj si niedzialania
	dzisiejsze spoleczenstwo chorobliwie boi sie spokoju,
	a niedzialanie , nieocenianie uwaza za
	nie daj sie !
	sprobuj choc jeden dzien stac sie innymi
	patrzec ze spokojem na siebie
	nie oceniac , nie mowic bez przerwy to jest dobre , a to zle
	a gdy pojawi sie choc jedna ocena , negatywna mysl
	spojrz na zewnatrz i zrozum , nie oceniajac

	dobro pojawi sie samo spontanicznie w tobie
	gdy zniknie przyczyna pomieszania



								nonego
								[ = lsd/hpz]
						napisane pod wpywem
						"TERAZ"
		:)
	krystyna8 rulez

...tu aGi...zastanawiam sie jak skomentowac ten naprawde swietny artykul.
Jest tak gleboki, ze ciekawi mnie czy rzeczywiscie byl to potok mysli czy
raczej przemyslana koncepcja. Niewazne, liczy sie przeslanie. Nie szufladkowac
innych, niczego...nie popadac w sztuczne schematy. Trudno nie zgodzic sie z
ta mysla, ja jednak jestem troche pesymista w tej sprawie. Mozna latwo
popasc w bledne kolo bo w koncu sam fakt, ze nie chcemy czegos szufladkowac
moze byc paradoksalnie niejako zakodowana szufladka nr. xxxx....dziwne to.
Widze, ze troche jednak sie placze, wystarczy powiedziec, ze warto postarac
sie czasem i spojrzec otwartym umyslem na rozne rzeczy. Jest tez druga strona
medalu, bo w koncu owe schematy, szufladki odziedziczamy po naszych przodkach,
to poniekad tradycja. Zla powiecie? A kto dal nam prawo do oceny tego?
Tradycja to spuscizna wielu pokolen, ktorej nie mozna po prostu ignorowac.
Ludzie pokazali, ze nie potrafia uczyc sie na bledach z historii, my mamy
jednak tego swiadomosc, moze wiec bedziemy potrafili z owej tradycji
skorzystac w odpowiedni sposob. Gdyby odrzucic wszelkie szufladki, dziedzictwo
przeszlosci mozna by rownie dobrze rozwalic piramidy, greckie rzezby i wiele
innych zdumiewajacych i fascynujacych rzeczy...
Jak wiec podsumowac moje dywagacje? Mysle, ze ogolnie szufladkowania powinno
sie unikac glownie w kwestii oceniania innych. Mowi sie, ze mozna zyc z druga
osoba kilkadziesiat lat i nie poznac jej do konca...cos w tym jest, nie znam
nikogo kto zupelnie do konca podchodzi pod jakistam stereotyp czlowieka z
okreslonego srodowiska czy z okreslonym wyksztalceniem...
WNIOSEK: SZUFLADKI ODNOSZACE SIE DO LUDZI PALIMY, SZUFLADKI ZWIAZANE Z
HISTORIA ODNAWIAMY ;)
Te moje wypociny powyzej to poniekad mala prowokacja, zreszta czekam na odzew.
A sam artykul Lsd/Hpz byl umieszony w Maku#4...otrzymalem go jednak przed
wydaniem owego pokreconego magazynu (w pozytywnym oczywiscie sensie) i
praktycznie tuz przed wydaniem Czanabi#2 zorientowalem sie ze byl tam
publikowany. Umiescilem go jednak, gdyz mysle, ze tam bedzie potraktowany
jako kolejny fazowy tekst, a uwazam, ze jest w tym artykule duzo wiecej, nie
mowiac juz o tym, ze dostalem go do umieszczenia w "Czarno na Bialym" wiec
niezaleznie od wszystkiego mam prawie powinnosc go umiescic ;)

>System edukacji w Polsce

    Wszedzie w mediach slyszymy caly czas jak to nauczycielom jest zle, jakie
    to dzieci niewyedukowane itp. Nie przecze, nie jest dobrze, szczegolnie
    z finansowej strony, ale sa pewne rzeczy, ktorych ambitni tworcy reform
    i zmian zdaja sie nie zauwazac. W wiekszosci projektow dazy sie do tego,
    aby w Polsce wprowadzic system niemalze rodem ze Stanow, ma byc luz
    swoboda i bezstresowe edukowanie. W moim odczuciu jest to duzy blad.
    Wszyscy wiemy, ze Stany to kraj gdzie okolo polowy spoleczenstwa jest
    zle lub bardzo zle wyedukowana, wniosek maja zly system edukacji.
    Zastanowmy sie, czy faktycznie tak u nas zle z edukacja? Czy czlowiek,
    ktory zdaje mature albo lepiej konczy studia naprawde moze byc analfabeta?
    To co powiem ponizej jest kontrowersyjne, ale wynika to z mojego
    doswiadczenia w ciagu badz co bardzo ladnych kilku lat edukacji. Najlepszy
    nauczyciel to wcale nie mlody student, z ktorym mozna sobie pogadac i
    w ogole nie przejmowac sie przedmiotem, ale wlasnie surowy i doswiadczony
    profesor. Tak tak, wiem co mowie. Najlepsza metoda w zmuszaniu uczniow
    do pracy jest wlasnie rygor a nie tak zwane nowoczesne podejscie, luz
    i swoboda. To nie dziala, a raczej dziala w odrotna strone. Ludzie po
    prostu olewaja przedmiot. Druga sprawa to sama edukacja, marudzi sie
    duzo w mediach o innym sposobie nauki: mniej wkuwania na pamiec wiecej
    myslenia itp. To tez blad w moim odczuciu...czemu? Otoz prawda jest taka,
    ze co by to nie byl za przedmiot, jesli ktos ma zainteresowania w danym
    kierunku lub wiaze z tym swoja przyszlosc to takie wykuwanie na pamiec
    nawet przyniesie mu korzysc. Wiekszosc ludzi wykuje to na pamiec i po
    pewnym czasie zapomni. Czlowiek, ktory sie tym interesuje bedzie dalej
    poglebial w tym kierunku wiedze i oto chodzi. Bo jaki jest cel ogolniaka?
    Ano taki, ze kazdy moze sobie wybrac co mu sie podoba po szkole, dlatego
    uczono nas tylu przedmiotow na raz. Specjalizacja jest potrzebna, ale
    moim zdaniem za wczesnie na nia w np. 1 klasie...odpowiednim okresem
    do podzielenia uczniow na grupy zwiazane ze specjalizacja bylaby
    polowa 3 klasy...kazdy wtedy mniej wiecej wie co chce robic i gdzie chce
    studiowac i od tej chwili naprawde przestaje miec sens uczenie sie
    12 przedmiotow na raz. Podsumowujac, ktos u gory wyraznie nie widzi, ze
    nie wszystko z zachodu jest takie super i sa pewne rzeczy, ktore naprawde
    niezle sie sprawdzaja od dawna i potrzeba jedynie drobnych zmian typu
    podwyzka nakladow na oswiate czy unowoczesnienie programu nauczania.
    Po co jakies eksperymenty z nowa matura, innym podejsciem do ucznia,
    bezstresowym programem itp? Jestem pewien, ze wiekoszosc aktualnych
    licealistow nie zgodzi sie ze mna, ale wierzcie mi - im dalej od czasow
    liceum tym inaczej sie patrzy na wiele spraw z nim zwiazanych, najlepszy
    z pozoru nauczyciel okazuje sie najgorszym i odwrotnie...

>SLOWO NA NIEDZIELE

   Na koniec przypominam, ze moj e-mail to agiagi@kki.net.pl lub
   agi@amber.bti.pl i jesli ktos bedzie chetny wspoltworzyc nastepne wydanie
   w jakikolwiek  sposob (np. piszac artykuly) to czekam i bede z tego powodu
   bardzo szczesliwy. Dzieki za czytanie!

............9 listopad...koniec numeru drugiego "Czarno na Bialym"............