
 R E L A X


* POLOWANIE NA SMOKA *
--------------------------------------------------------------------
 Teatrzyk 'Zzieleniaa Kura' ma zaszczyt przedstawi 
 "dramat heroikomiczny"
 pod tytuem"Polowanie na Smoka".



 WYSTPUJ:
 - Sir Luke (narrator)
 - Kubu (Puchatek)
 - Tygrysek (idiota w paski)
 - Prosiaczek (cykor jakich mao)
 - Krlik (kopnite zwierz)
 - Kapouchy (przynta)
 - Smok (ofiara gwna)

SiR LUKE:
Wsta poranek, soce wstao,
Kubu co si zwa Puchatkiem,
wylaz z wyra, lecz mu co nie grao.
Wlaz na okno, spojrza ukradkiem,
jak nie rykn, jak nie wrzasn,
z okna wypad nagle,
smok olbrzymi, smok potny tylko sapn,
Kubu zebra si do kupy, w rku mia ju ostr szabl.
Smok osupia, zion ogniem,
pocz spieprza gdzie pieprz ronie,
Kubu czarny, usmaony do chaupy uciek migiem.
Po godzinie mi si poczu znw odwanie,
pdem, pdem pogna do Prosiaczka.
Prosiak widzc mika tego,
wpez pod ko, no i wpadka,
oszalay mi Puchatek znalaz jednak kumpla swego.

KUBU:
Prosiu, Prosiu, dzi ja gwatu niedokonam,
rzecz si staa straszna,
ale jak ja ci przekonam?

PROSIACZEK:
O Kubusiu, powiedz szybko mi o wszystkim,
ja posucham, ja pociesz,
tylko mw ju, byle szybkim!

KUBU:
Smok grasuje, smok przebrzydy
o oddechu zbyt niewieym,
szybko, szybko odprawmy mody,
ratuj nas, o w. Jerzy!!!

PROSIACZEK:

O Kubusiu, palma bije ci na gow!
Band zwoaj, ludzi zbieraj,
trza rozwali go na poow!

KUBU:
O! Mdrala si tu znalaz!
Jak dokona czynu tego,
jak on kadego z nas zjara by zaraz.

PROSIACZEK:
Gupi jeste, miku jeden,
zbierzemy si w kup i skopiemy mu dup!

KUBU:
Niech ci bdzie mj Prosiaczku,
Smok nie bdzie "zi" nam w twarz!
Pjdmy szybko wic gagadku,
bo ucieka cenny czas!

SiR LUKE:
No i poszli w sin dal,
wdrowali godzin par,
a Prosiaczek wci si ba.
Lecz ujrzeli mroczn mar...

PROSIACZEK:
Ratuj, Kubu, ratuj prosz!
Tam pod drzewem wrg si czai,
zaraz zere twoje Prosi!

KUBU:
Jak, gdzie, kiedy, co i jak?!
A, tam w krzakach,
zaraz skocz mu na kark!

SiR LUKE:
Kubu rozpd wzi se wielki,
skok wykona wrcz potny...

KUBU:
Aaaaaa!!! Prosiaczku, ratuj prosz!
Zgwaci chc mnie zwidy twoje!

PROSIACZEK:
To nie zwidy, to jest Misiek,
to Superman, to Tygrysek!!!

TYGRYSEK:
Oj Kubusiu, miku trupi,
ju mylaem, e se ul,
a to ty, idioto gupi!

KUBU:
Oh! Przepraszam, jam nie wiedzia,
to Prosiaczek mi powiedzia...

PROSIACZEK:
Ja?! Ja em tylko myla...

TYGRYSEK:
To ty mylisz?! Prosz, prosz...

KUBU:
My, Tygrysku, band zbieramy
i na zego Smoka si wybieramy.

TYGRYSEK:
O Puchatku, chory jeste!
W smoki wierzysz? Psychol jeste!

PROSIACZEK:
On, Tygrysku, prawd powie,
Smok grasuje i ja powiem!

TYGRYSEK:
A wic gdzie jest owe cierwo?
Jak si wkurz, bdzie z niego ino miso!

KUBU:
On gdzie nawia, niewiem gdzie,
trza wypraw pocz gdzie.

PROSIACZEK:
Ja si boj prosz was,
trzeba bdzie wicej nas.

SiR LUKE:
Parszywa Trjka posza do Krlika...

TYGRYSEK:
Hej Krliku, pjde z nami,
a Smoka bdziem mie z jajami!

KRLIK:
Co to znowu? Jaki smok?
Czy to jaki ma by joke?!

KUBU:
Mwi prawd, tylko prawd...

KRLIK:
To zabijcie, zamordujcie go!!!

PROSIACZEK:
Chode z nami, o Krliku,
zabijemy besti jedn,
raz mu w mord i po krzyku!

KRLIK:
A marchewki, a mj dom?
To to bdzie istny grom.

TYGRYSEK:
Wszystko bdzie jak najlepiej,
tylko chode ole jeden!!!

KAPOUCHY:
Kto mnie wzywa i obiad przerywa?

KUBU:
Mam! Eureka! Obiad rzeczesz?
Dajmy Smoku tego osa,
otru mona monstra przecie!

KAPOUCHY:
Ja std spieprzam, si nie bawi!
Ja na straw?!

PROSIACZEK:
O Puchatku! Tak nie mona,
czy ty nie poznajesz kumpla osa?!

KUBU:
No wic dobrze, wemy osa do swej bandy!
Niech pokae, e nie jest obdarty!

KAPOUCHY:
Co jest znowu? Jaka banda?
Czy wam wszystkim bije palma?!

TYGRYSEK:
Suchaj Kapouchy, Smok jest w lesie,
trza go skopa a go wiatr poniesie!

KAPOUCHY:
No c, chodmy wic,
nie mylcie, e bd mik.

PROSIACZEK:
No... a gdzie jest Smok,
chyba nie pjdziemy w mrok?!

KUBU:
Smok, jaki Smok?!
Aaa, ten ohydny gupi mok!

TYGRYSEK:
Proponuj i przed siebie,
pki soce jest na niebie.

KRLIK:
Dlaczego przed siebie?!

KAPOUCHY:
Wanie! Pjdmy w ty!

KUBU:
W aden przd, w aden ty,
tylko za Smokiem,
skoczonym gumiokiem!

PROSIACZEK:
A wic za Smokiem!
Ale... jakim tropem?

TYGRYSEK:
Proponuj i... aa spadajcie poamace!!!

KAPOUCHY:
Czyby w ty...

KUBU:
Tak, idmy w ty!

SiR LUKE:
No i poszli w ty,
a e troch le si tyem szo,
obrcili si i poszli wprost a
nastaa noc, Prosiaczka saba moc...

PROSIACZEK:
Proponuj wrci do domu,
ciemno jest, spa si chce...
Chodmy pki nie pieszy si nikomu...

KUBU:
O ty straszku jeden!
Ty na Smoka si wybierasz?!
Nie pokona nas strach aden!

PROSIACZEK:
No to zrbmy se ognisko,
przepimy si,
a rano pjdziemy po smoczysko.

TYGRYSEK:
Rzeczywicie! Prosiak myli!

SiR LUKE:
Jak powiedzieli, tak uczynili,
ognisko w lesie se rozpalili.
Nadszed ranek, czas na Teleranek! (Ooops! To nie z tej bajki)
Pierwszy zbudzi si Prosiaczek...

PROSIACZEK:
Co tu zapach jest niemiy...
Tak! To Smok si zblia ten przebrzydy!

KRLIK:
Smok!!! Smok!!!
Ja uchodz w bok...

TYGRYSEK:
Powsta wszyscy! Czas atakowa,
Smoka trzeba przecie skopa!

KAPOUCHY:
Tylko prosz was jako band,
nie wydajcie mnie na karm.

KUBU:
No to... ja na drzewo skocz...
powiem wam... gdzie jest to smocz...

PROSIACZEK:
Dobra, dobra, gdzie jest Smok?!
Przecie dobrze czuem go!

KUBU:
O pierdoo jedna gupia!
To nie Smok, tylko gazy puszcza moja dupa!

KRLIK:
No to po imprezie... egnam...

SiR LUKE:
A tu nagle ziemia dry...
Tak, Smok nadeszed,
a wszyscy jak stali,
tak do domu pognali,
lecz Puchatek nie odeszed...

SMOK:
Jaki adny mi!
Chc ci posi dzi!

KUBU:
Co ty Smoku, czy ty peda?!
To nikt tobie si jeszcze nie sprzeda?!

SMOK:
Patrzcie, patrzcie, mi nie spieprza!

KUBU:
Jak mog ucieka, skoro dobre zamiary masz...

SiR LUKE:
I tak koczy si historia ta...
Kubu wreszcie kochanka ma!
A przyjaciele? Musieli zaakceptowa.
Za to Prosiaczek pod ko nie musia si ju wicej chowa...

MORA: Nie kady wrg okazuje si wrogiem,
 moe okaza si (ciepym) bratem...
------------------------------------------------------------------------------
 SiR LUKE/HardSoft (UWAGA! Aktualna moja xywka to MAD)

 D O W C I P Y

 Facet w restauracji zamwi obiad i jad. Przy pierwszym daniu okropnie
 chlipa, a przy drugim strasznie beka. Gdy przyszo zapaci rachunek
 kelner mwi:
 - 1 zoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 zote za drugie
 danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 zote.
 Facet daje 5 zotych i mwi:
 - Reszty nie trzeba. Za zotwk jeszcze sobie popierdze...

 - Co sycha? Jak si miewa twoja ona? - Pyta kolega dawno nie
 widzianego koleg i w tym momencie uprzytamnia sobie, e jego ona nie
 yje. Wic szybko dodaje:
 - Wci na tym samym cmentarzu?

 Powd w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludnoci. Wojsko puka do
 kaplicy:
 - Prosz ksidza, niech ksidz ucieka! Ksidz si utopi!
 - Nigdzie nie id, wierze w Opatrzno Bosk.
 Po trzech godzinach ksidz siedzi na ostatnim pitrze parafii. Podpywaj
 motorwk:
 - Prosz ksidza, niech ksidz ucieka! Ksidz si utopi!
 - Nigdzie nie id, wierze w Opatrzno Bosk.
 Miny kolejne godziny, ksidz na szczycie dzwonnicy. Podpywaj znowu.
 - Prosz ksidza, niech ksidz ucieka! Ksidz si utopi!
 - Nigdzie nie id, wierz w Opatrzno Bosk.
 Pitnacie minut i ksidz ju z wyrzutami u Pana Boga.
 - Panie Boe, no jak tak mona? Swojego wiernego sug zawie?
 A tak wierzyem w Opatrzno...
 - Gupcze! Trzy razy po ciebie ludzi wysyaem!

 Czapajew i Pitka pynli dk, dka si wywrcia. Czapajew pywa,
 Pitka nie. Ale komandir go wyratowa, docign do brzegu i robi
 sztuczne oddychanie. Macha rkami a z biedaka woda cieknie i cieknie i
 cieknie...
 Obok przejeda oddzia Kozakw. Essaul (tzn. dowdca) podjecha bliej,
 patrzy, w kocu nie wytrzyma i mwi:
 - Wasilij Iwanowicz! Wycignij ty mu dup z wody, bo ca rzek
 przepompujesz!

 Pacjenta upiono do operacji. Gdy obudzi si, spostrzeg zdziwiony, e
 chirurg bardzo si postarza i ma dug siw brod.
 - Co nie w porzdku, panie doktorze? Czy ja tak dugo byem
 nieprzytomny?
 - Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem witym
 Piotrem...

 W wiejskim orodku zdrowia:
 - Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam ju siedmioro dzieci, a m
 to si w ogle nie zastanowi...
 - Niech pani kupi mowi prezerwatywy.
 Po kilku miesicach ta sama kobieta jest u lekarza.
 - Ale mi pan doradzi. Znw jestem w ciy!
 - A kupia pani te prezerwatywy?
 - Mnie tam nie sta na takie wydatki. Sama mu zrobiam. Na drutach...

 W maej wsi ksidz rozmawia z parafiank:
 - Doszy mnie suchy, crko, e wczoraj wieczorem kto u was straszliwie
 przeklina. Tak nie mona, dzieci si gorsz, a jaki zy przykad dla
 ssiadw.
 - Bardzo przepraszam, ale wanie wybieralimy si do kocioa i mj m
 nie mg znale ksieczki do naboestwa.

 - Syszaem, e Wiesiek Kowalski kupi sobie nowy samochd?
 - Przecie to nie jego!
 - Skd wiesz?
 - Wczoraj mi powiedzia, e to Toyota Karola.

 Pomidzy ambasadymi USA i CCCP zorganizowano wymian sekretarek.
 Po dwch tygodniach amerykaska sekretarka pisze depesze do swoich:
 "Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, cigle robi czaj
 szefowi, a spdnice to dostaam taka dug, e ledwo chodz".
 W tym samym czasie wdruje depesza do Rosji:
 "Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszdzie te komputery, wiateka, guziki,
 nie mam co robi, nudz si. A spdnice to mi dali tak krtka, e
 mi chyba wida jaja i kaasza"

 Amigowiec zosta poraony przez swoj ukochan Amig na mier i poszed
 do nieba. Staje przed w. Piotrem a Piotr si go pyta:
 - Chciaby Amigowcu pj do nieba czy do pieka
 - Chciabym si rozejrze - odpowiada Amigowiec
 - Patrz tak wyglda niebo - mwi w. Piotr - pokazujc dookoa
 - Niby chodno tu - inteligentnie zauwaa Amigowiec
 - Teraz chod poka ci pieko - mwi w. Piotr
 Zjedaj do pieka patrz a tam goe panienki siedz na monitorach - na
 ekranach wida rajcowane du** te - Dookoa le Amigi a nawet najnowszy
 model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem motorola 40000000000, ktra
 ma 100 TMipsw.
 Wracaj na gr, czyli do nieba - i w. Piotr si pyta:
 - No to jak - niebo czy pieko?
 - Nie obra si w. Piotrze - ale ja wol do pieka - mwi Amigowiec.
 Dobra pojecha na d, wychodzi z windy a tu go dwa Diaby za bary i do
 beczki ze smo. Przestraszony Amigowiec - krzyczy co si stao z tamtym
 piekem ktre widzia poprzednio. Na to jeden z diabw odpowiada:
 - To byo DEMO baranie, DEMO...

 Idzie garbaty o pnocy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upir i
 mwi:
 - Dawaj pienidze!
 - Nie mam.
 - A co masz?
 - Garba
 - To dawaj
 I zabra. A garbaty szczliwie wrci do domu i opowiedzia o wszystkim
 kumplowi - kulawemu. Kulawy chcia by znowu zdrowy i poszed w nocy na
 cmentarz. Historia si powtrzya. Wyskoczy upir i mwi:
 - Masz garba?
 - Nie
 - To masz!

 Wchodzi facet do baru z krokodylem.
 - Prosz wyj! On jest niebezpieczny!
 - On jest bardzo miy i nikomu nie zrobi krzywdy, mog to udowodni.
 - Dobrze, jeeli wszyscy gocie uznaj, e nie ma zagroenia, to moe
 pan zosta.
 Facet prowadzi krokodyla na rodek, wali pici trzy razy w eb
 krokodyla i mwi:
 - Otwrz gb! Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkada
 przyrodzenie do rodka, nastpnie wali znowu trzy razy i mwi:
 - Zamknij gb!
 Krokodyl zamyka i wszyscy widz jak zby krokodyla zatrzymuj si o
 centymetry od wanych organw. Facet chowa interes i mwi:
 - Moe kto chce sprbowa?
 Odzywa si kobiecy gos:
 - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w gow.

 Podchodzi pijany facet do takswki, patrzy na baganik i pyta si
 takswkarza:
 - Panie, zmieszcz si tam dwie flaszki ytniej?
 - Zmieszcz si.
 - A talerz bigosu?
 - Pewnie.
 - 5 piw?
 - No jasne.
 - A torcik czekoladowy?
 - Torcik si zmieci.
 - Soik ledzi?
 - Wejdzie.
 - A butelka szampana?
 - Zmieci si.
 - 15 kanapek?
 - Te si zmieci.
 - Otwieraj pan!
 Takswkarz otworzy baganik, a facet:
 - BUUUUEEEEEEEE...

 Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i syszy pytanie:
 - Klinika?
 - Pomyka, prywatne mieszkanie.
 Za krtk chwil, ponownie telefon:
 - Klinika?
 - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie!
 - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy
 sobie klinika z rana.

 Rozmowa w kolejce stojcej przed sklepem.
 - Czy pan jest ostatni?
 - Nie, s gorsi ode mnie.
 - Czy pan stoi na kocu?
 - Nie, na nogach.
 - winia!
 - Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem.
 - Niech mnie pan w d*** pocauje!
 - Ale, prosz pani ja tu przyszedem po cytryny, a nie po pieszczoty.

 Ciemna noc, amerykaski bombowiec leci na akcj. Cel - zrzuci
 spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot
 zatoczy krg, zapala si czerwona lampka, nastpnie zielona, grupa
 komandosw wyskoczya nad celem. Z wyjtkiem jednego...
 Dowdca: Skacz...
 Tchrzliwy komandos: Nnnie...
 Dowdca: Dlaczego nie?
 Komandos: Bbbo si bbboje...
 Dowdca: Skacz, bo pjd po pilota!
 Komandos: Ttto id...
 Po chwili dowdca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d****
 Skacz! - mwi pilot - bo ci wyrzucimy si...
 Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo si bbboje...
 W ciemnoci sycha kotowanine, w kocu udaje im si wypcha go z
 samolotu. Zdyszani siedz w ciemnym wntrzu:
 Silny by - mwi dowdca.
 - Nnno, chhhyba cco tttrenowa...

 Z pamitnika partyzanta:
 "Poniedziaek - gonilimy Niemcw po lesie.
 Wtorek - Niemcy gonili nas po lesie.
 roda - przyszed leniczy i nas wygoni..."

 W rodku nocy zdenerwowany mczyzna dobija si do drzwi portierni
 szpitala psychiatrycznego:
 - Prosz mnie wpuci, oszalaem, potrzebuj natychmiastowej pomocy
 lekarskiej!
 - Co?! Teraz?! W rodku nocy?! - denerwuje si zaspany portier - Pan
 chyba zwariowa!

 Przez pustyni jedzie na wielbdzie Arab, a obok, ledwie ywa, biegnie
 jego ona. Spotykaj jadc naprzeciwko karawan.
 - Dokd si tak spieszysz? - pyta przewodnik karawany.
 - ona mi zachorowaa, wioz j do szpitala.

 By sobie czowiek dobry, mdry, ale bardzo brzydki. Namwiony przez
 przyjaci, podda si operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodzi ze
 szpitala, wpad pod ciarwk i zgin. Jego dusza powdrowaa do nieba.
 Kiedy stan przed obliczem Boga, zapyta z alem:
 - Dlaczego mi to zrobie, Boe?
 - Wybacz synu, ja ci po prostu nie poznaem.

 Pewien przewodnik w Grach Skalistych w USA mia bardzo z saw. Co
 zabiera jak grup turystw na wypraw, zawsze kto gin. W kocu
 zainteresowaa si tym policja. W ledztwie wyszo na jaw, e zy
 przewodnik jest patologicznym morderc. Sd orzek kar mierci. W dniu
 wykonania wyroku posadzono go na krzele elektrycznym. Wczono prd, ale
 po dziesiciu minutach okazao si, e delikwent wci yje i z
 tajemniczym umiechem stwierdza:
 - Przecie wszyscy wiedz, e jestem zym przewodnikiem.

 Motocyklista wybra si na przejadk. Byo zimno, wic zaoy
 marynark tyem na przd. Jecha zbyt szybko i wpad na drzewo. Wok
 ofiary wypadku zebra si tumek wieniakw. Po chwili do poszkodowanego
 przeciska si lekarz pogotowia:
 - Czy on yje?
 - Po wypadku jeszcze y, ale jak my mu gow przekrcili na waciwe
 miejsce, umar biedaczysko...

 Siedzi sobie facet w barze i czyta gazet a przed nim stoi zupa. Do baru
 wpada drugi facet strasznie godny. Patrzy i widzi e tamten pierwszy
 czyta gazet i w ogle nie pilnuje zupy. Bierze yk i zaczyna mu je
 zup. Je i je i je a na dnie widzi grzebie. Tak mu ten grzebie
 obrzydzi e a zwymiotowa. W tym momencie tamten co czyta gazet mwi
 do tego drugiego:
 - Co, pan te doszed do grzebienia?

 ona odwiedza ma w wizieniu. Idzie si poskary naczelnikowi:
 ona: Panie naczelniku - mj m jest wykoczony. Prosz mu da lejsz
 prac
 Naczelnik: Nie rozumiem co ma pani na myli, przecie on cay czas
 siedzi w bibliotece i wydaje karty.
 ona: No tak, ale prcz tego kopie jaki tunel...

 Maliniak zawsze przechwala si kumplom z pracy jaki to z niego wiatowy
 czowiek. Popisywa si e zna rnych sawnych ludzi. Nikt mu oczywicie
 nie wierzy, ale pewnego razu przyjecha do ich zakadu prezydent Wasa.
 Idzie przez teren fabryki, a tu nagle zobaczy Maliniaka. Zamacha do
 niego, wyciskali si, wycaowali. Potem zamknli si w pokoju i obalili
 par piw. Chopakw troch to zbio z tropu, ale dalej nie wierz we
 wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu, do polski przyjecha Clinton.
 Wszyscy stoj na ulicy, machaj chorgiewkami. Jedzie samochd Clintona i
 nagle zatrzymuje si. Wysiada Bill i Hillary, podchodz do Maliniaka,
 ciskaj si jak starzy znajomi, wspominaj jakie stare dzieje, w kocu
 zapraszaj go do limuzyny i odjedaj na bankiet. No to ju zupenie
 przeamao kumpli Maliniaka, ale dalej nie do koca mu wierz. A pewnego
 razu pojechali wszyscy z wycieczk do Rzymu, zobaczy papiea, Stoj na
 placu witego Piotra i nagle Maliniak mwi: - Cigle mi nie wierzycie,
 to ja wam pokae. Za chwil wyjd razem z papieem na balkon, bogosawi
 tum na placu.
 - Eeee, zalewasz Maliniak.
 - No to zobaczycie..
 I faktycznie poszed gdzie, a za chwil patrz, a na balkonie pojawia
 si papie i Maliniak. To ju cakiem ich zgasio, stoj i nic nie mwi.
 W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabw i przewodnik pyta
 aman angielszczyzn:
 - Excuse me, panowie, czy mogybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet
 w biaym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem.

 Gorbaczow zabawi na jakiej balandze do pna, a raczej do wczesnego
 rana a tu rano Raisa i zebranie KC. Zapa taryf i jad. Gorbaczow
 popdza jak moe, ale taksiarz nie chce przelatywa na czerwonych
 wiatach, bo mwi, e mu prawo jazdy zabior. No to zmienili si
 miejscami, bo Gorbaczow powiedzia, e jak ich zapi, to jemu
 Gorbaczowowi nie zabior. Wzi Gorbaczow kierownice w rce i pruje
 przelecia przez jakie czerwone wiato, a tu ich cap drogwka
 zatrzymaa! Milicjant popatrzy i zemdla. Gorbaczow z szoferem
 odjechali. Ocucili milicjanta koledzy i pytaj si:
 - Kto to by?
 - Nienienienieeewiem, ale jego szoferem by Gorbaczow!

 Idzie facet koo mietnika, patrzy - a tu ley baba. Podchodzi do
 lecej baby, szturcha j nog. Baba poruszya si. Facet oglda j z
 kadej strony, wreszcie mwi:
 - E! Baba, powiedz aa!
 - Aaa.
 Facet podszed z drugiej strony i mwi:
 - E! Baba, powiedz be!
 - Bee.
 - Nic z tego tego nie rozumiem, kto cakiem dobr bab wypie****** na
 mietnik...

 Rok 1950, zjedaj si uczestnicy Kongresu Pokoju we Wrocawiu. Jedna
 biuralistka do drugiej:
 - Wiesz, wanie byam na dworcu jak przyjecha Joliot-Curie. I wiesz,]
 wziam go za Picassa.
 - Nie artuj, tak przy wszystkich?!

 Koo Gospody Wiejskich zorganizowao wycieczk do Warszawy. Po powrocie
 kobiety poszy do spowiedzi. Kada po kolei opowiada o wycieczce i kada
 mwi, e zdradzia ma. W pewnym momencie ksidz si zdenerwowa, waln
 rk w konfesjona i zawoa:
 - Cholera, jak jest dobra wycieczka to ksidza nie zabior!

 Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki. Widzcy to pasaerowie
 wesoo komentuj sytuacje:
 - Jeszcze, jeszcze!!!
 Facetowi ju przelewa si z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po
 nastpn... gdy wraca widzi e facet ma pust torebk a wszyscy pasaerowie
 wymiotuj.
 - Przelewao si to upiem... - komentuje facet
